Kanye West & Ty Dolla $ign - Vultures 2
-
Niesamowite jest to o ile bardziej spójnie i konceptualnie wypada Vultures 1 na
tle Vultures 2. A Vultures 1 nie było ani spójne, ani konceptualne.
- Z utworów, które już wcześniej słyszeliśmy w jakiejś formie (a jest tu takich
zdecydowana większość) żaden nie jest w wersji lepszej niż był wcześniej. A
nawet gorzej – większość to straszne downgrady. Time Moving Slow brzmi teraz
jak amatorski remix z zupełnie niepasującym chórem. Field Trip zostało skrócone
o połowe i ma jakieś 2 krótkie, chamsko wrzucone i dziwnie brzmiące (AI?) wersy
od Kanye. My Soul zostało ograbione ze swojej dawnej struktury dodając jakieś
zbędne, nudne outro. Jaki mam mieć powód, żeby w ogóle cieszyć się z tego, że
ten album został wydany oficjalnie skoro można było słuchać większości z tych
utworów w lepszych wersjach od miesięcy (a w niektórych przypadkach od lat)?
-
Nie jestem audiofilem ale liczba błędów i zaniedbań w miksie na V2 jest porażająca
jak na album takiego kalibru. W Sky City słychać przenikające hi-haty i wokale,
które prawdopodobnie zostały po nieudolnym odseparowaniu od siebie ścieżek. Sam
dobór sampla wokalnego (każdy kto słuchał będzie wiedział o jakim mowa) na
Lifestyle jest wątpliwy ale jego implementacja jest jeszcze gorsza – jest tak
głośno w miksie, że czasem nie słychać nic innego. Wokal na My Soul jest
przesunięty do lewej bez żadnego powodu, a utwór na koniec urywa się całkowicie
nagle. Ostatni utwór na albumie. Jak zakładam zamierzony climax emocjonalny.
Urywa się nagle na koniec. Nawet o fade out się nie pokusili. Tego rodzaju błędy
wyhacza się po jednym przesłuchaniu. Czy Kanye przesłuchał ten album choć raz?
-
Nawet okładka albumu jest w niskiej rozdzielczości.
- Sky City i Field Trip mają zwrotki Kanye, które są AI. I pewnie nie ma możliwości,
żeby potwierdzić to ze 100% pewnością, ale niewątpliwie tak one brzmią.
Szczególnie ta na Sky City ma charakterystyczne dla AI bugi. Z resztą Kanye
brzmi w tej zwrotce jak on tylko z głosu (i to też trochę) – flow jest całkowicie
nie jego. Nie wiem nawet co o tym napisać – gość daje swój sztucznie
wygenerowany głos bo nie chce mu się usiąść na chwile do mikrofonu?
-
Husband jest na albumie 2 razy – raz jako sam utwór a potem jako outro do
Lifestyle. W każdym innym wypadku pomyślałbym, że jest to zamierzona repryza. Ale
w kontekście nieuporządkowania i chaosu Vultures 2 mam wątpliwości czy Kanye
zauważył, że wrzucił na swój album 2 razy ten sam utwór. Zresztą nawet jeśli
jest to zamierzone to zabawne jest to, że na godny powtórzenia wybrał utwór,
który brzmi jak demo nagrane w 15 minut.
-
Czuć też na tym albumie pewną desperację. W mojej ocenie to stąd pojawiają się
na nim dawne, legendarne wycieki takie jak Sky City, My Soul czy 530 (pierwotnie jako
rip z youtuba – serio.). Jakby Kanye sam wiedział, że zawodzi i chciał chociaż trochę
ocieplić wizerunek wypuszczeniem kilku utworów, którymi wszyscy się jarają od
lat. Dzień przed opublikowaniem tej recenzji na swojej stronie wrzucił nawet do
kupienia za 5$ najbardziej pożądany przez każdego fana Westa leak Can U Be. Utwór
który ma prawie 10 lat. To chyba najlepiej obrazuje tę desperację.
- Muzycznie jest to kontynuacja V1 - głównie nudny trap. Próżno tu szukać nawet dobrych pomysłów, które przy lepszej realizacji miałyby szansę wpisać się w kanon najlepszych albumów Westa. Ten album po prostu nie ma potencjału na bycie dobrym, nawet gdyby był wydany w mniej leniwy sposób.
- Napisałbym coś dobrego o Slide, Lifestyle (gdyby nie ten sample) czy River ale jakoś nieodpowiednie wydaje mi się pozytywne pisanie o albumie, do którego czuje tak duży niesmak.
Od czasu premiery Kanye kilka razy aktualizował album – naprawił część z rzeczy,
o których piszę wyżej. Nie zmienia to jednak mojego ogólnego i najważniejszego
odczucia po premierze Vultures 2. Westowi albo nie zależy już na muzyce albo
nie umie jej już robić. Prawdopodobnie jedno i drugie.
.png)
.png)