Stabscotch - Prison Jar
Hipnagogiczny
gwar
Noise Rock, Experimental Rock, Avant-Prog, Neo-Psychedelia
Na
Prison Jar amerykańska grupa zostaje doposażona w dodatkowych muzyków, a
co za tym idzie – dodatkowe instrumenty. Owocuje to zmianą brzmienia w kierunku
psychodeli, elektroniki i chaotycznego jazz-punku. Owa transformacja słyszalna
jest już na pierwszych kilku utworach. Xallelujah Daemon tonie w nagłym
ataku słodkich w odbiorze syntezatorów, Hyper Xtal Immolation
inkorporuje elementy drum’n’bass, a Monkey With a Bomb to jazzujący zamęt
ubrany w szaty noise rocka. Mimo tak wielu nowych wpływów, udaje się zachować
unikalną tożsamość – charakterystyczna, często atonalna gitara (a’la This
Heat) Zacka Hubbard’a oraz agresywne bębny Jamesa Vavrek’a
nadal stanowią trzon zespołu, który utrzymuje jego noise rockowo-progresywne korzenie
nieodległe od zespołów takich jak Ruins czy Sleepytime Gorilla Museum.
Wokalista Tyler Blensdorf również kontynuuje swój styl oparty na atechnicznych
pół-krzykach. Tym razem frontman zapewnia jednak także więcej melodycznych
fragmentów, podczas których reszta zespołu hamuje, dając odetchnąć słuchaczowi
i odpocząć od nieustannego instrumentalnego kotła. To właśnie te momenty, takie
jak refreny Life Beam, Facebook Aliens i Sugar Asshole wybijają się na
muzyczny piedestał i stanowią ujście dla nagromadzonych przez ciągłość albumu
emocji.
Poprzez
nowe instrumentarium Stabscotch prezentuje na Prison Jar
zderzenie ich dotychczasowego gwarnego stylu z hipnagogiczną cukierkowością.
Zwiększona melodyjność wokalna podparta jest ciepłymi syntezatorami (Xallelujah
Daemon) i shoegazującymi riffami (And Lo). W efekcie większość
albumu jawi się jako oryginalna synteza Ariela Pinka i The Residents wzmocniona
o kilka poziomów głośności i szaleństwa. Synteza ta zapewnia słuchaczowi album chaotyczny,
eksperymentalny, ale jednocześnie relatywnie przystępny – a dla samego zespołu
to odważny skok w nieznane, który kończy się udanym telemarkiem.
Najlepsze utwory: Life Beam, Sugar Asshole, And Lo
.jpg)