Marek Pospieszalski - Polish Composers of the 20th Century

Wehikuł czasu
Avant-Garde Jazz, Drone, Electroacustic

Z reguły nie jestem zwolennikiem tworzenia sztuki w ścisłym odwołaniu do tuzów przeszłości, chyba, że jest to zrobione z taką gracją i fantazją jak na nowym wydawnictwie Marka Pospieszalskiego. Polski saksofonista nie sili się na udoskonalanie starych motywów, ale wykorzystuje je jako luźne inspiracje i motory napędowe do awangardowych i oryginalnych aranżacji. W dodatku, wyselekcjonowani przez niego inspiratorzy nie są najoczywistszymi wyborami – widniejące na trackliście nazwiska to raczej kompozytorzy uznani przez krytyków, acz zapomniani przez przeciętnego słuchacza. I dobrze – wybrane motywy nie są ograne co daje większe pole do artystycznych manewrów.

Manewry te czuć w samej warstwie brzmieniowej. Pomimo, na pierwszy rzut oka typowego dla muzyki jazzowej instrumentarium (saksofon, trąbka, wiolonczela, kontrabas, gitara, fortepian, perkusja) zespół ucieka w stronę powoli płynących, rozciągniętych dronów. Typowy zestaw instrumentów akustycznych wzbogacony jest przez soundboard wplatający elementy noise’owe. W efekcie wiele utworów jest nieustannym, trzymającym w napięciu pojedynkiem między akustycznym rynsztunkiem, a hałaśliwą elektroniką - pięknem, a chaosem. Rytmicznego napędu nadaje tym starciom wyjątkowa perkusja Qby Janickiego stojąca na pograniczu lołfaju i trajbalowego transu. (a’la wczesny Sun Ra). Rezultatem jest soundtrack końca świata – ostatnich chwil na ziemi w których piękno melancholii przełamane jest kataklizmem.

Album Pospieszalskiego jest wehikułem czasu dla starych motywów, transportując je w przyszłość i pozostawiając na nich skazę w postaci noise’owych artefaktów i daleko idącej  awangardy. W procesie stworzona jest muzyka nieprzemijalna – wyjęta spod jarzma czasu i niemożliwa do wpisania w jego ramy. Muzyka przeszłości uchwycona w trakcie swej podróży w przyszłość.

Najlepsze utwory: Panufnik, Rudziński, Baird