An Evening Redness - S/T
Muzyczny
anty-western
Drone, Americana
Powieść Cormac’a McCarthy’ego – Blood
Meridan – na której oparty jest debiutancki album An Evening Redness
często nazywana jest anty-westernem – odłamem popularnego gatunku
literacko-filmowego, który zamiast romantyzować prostotę życia na dzikim
zachodzie, przedstawia jego bardziej ludzkie, psychologiczne aspekty. Porzucony
jest w nim binarny podział na dobro i zło, a trzymająca w napięciu akcja i
przygoda nieraz zastępowana jest przez wnikliwe studium wnętrza bohaterów. Tym co pozostaje niezmienione jest jedynie
historyczna oprawa.
An Evening Redness to projekt
refleksyjny i medytacyjny, zakorzeniony w tradycyjnej americanie,
przybliżającej nas atmosferycznie do Stanów Zjednoczonych połowy XIX wieku.
Podobnie jak klasyki anty-westernu zakreśla kontekst oprawy, która jest bazą do
emocjonalnej eksploracji. Długie utwory ewoluują bardzo powoli, dając czas na
zagłębienie się w ich ciężkim gitarowym dronie (a’la Earth), nigdy nie
odbiegając zbyt daleko od wyznaczonej wcześniej otoczki za sprawą akustycznego fingerpickingu
i slide’u. Duch amerykańskiego prymitywizmu i klasycznego blues’a unosi się
niemal przez cały album. Alkali brzmi jak zagubiony utwór z późnej twórczości
Johna Fahey’ego eksperymentującego z dronem i noisem na Womblife
czy The Mill Pond. The Judge maluje natomiast obraz pustynnej Ameryki
poprzez stonowane melodie harmonijkowe. Album zamyka najbardziej wybuchowa
kompozycja – Black Flame at the Edge of the Desert – opatrzona progową
solówką i hałaśliwym finiszem.
Dzięki refleksyjnemu podejściu
albumu do przyjętej oprawy, możemy jako słuchacze doświadczyć prawdziwej
immersji w ten świat, niemożliwej do osiągnięcia przy zastosowaniu bardziej
klasycznych, odtwórczych technik. Warto dać się przenieść poprzez mroczny,
niepokojący burdon na prerie XIX wiecznego Teksasu. Nie będzie to jednak podróż
przepełniona przygodą i akcją – raczej pięknem zadumy ukrytej tam gdzie zwykle trudno
ją dostrzec.
.jpg)